poniedziałek, 01 lutego 2016

Sięgając po książkę R. Ludluma i G. Lynds pt. "Opcja paryska" nie wiedziałam, że jest to trzecia już część przygód Jona Smitha - tajnego agenta jeszcze bardziej tajnego departamentu zwanego "Jedynką". Na szczęście dla mnie "Program Hadesu" i "Przymierze Kasandry" są powiązane z omawianą przeze mnie książką wyłącznie osobą głównego bohatera.

 

"Opcja paryska" to powieść sensacyjna z wielowątkową intrygą. Autorzy zapraszają nas do bardzo ciekawego świata naukowców, najlepszych agentów wielkich mocarstw, a także do brutalnego, bezwzględnego świata nieuczciwych polityków, oszustów i terrorystów.

 

Wciągająca od pierwszych stron szpiegowska historia obfituje w szybkie zwroty akcji, zmiany miejsc pobytu bohaterów, niespodziewane spotkania i strzelaniny. Kiedy już myślimy, że rozwiązanie zagadki, a nawet kilku jest o krok, odkryte zostają kolejne karty i … rozwiązanie się oddala.

 

Na zlecenie (czyje? - nie mogę zdradzić) terroryści wykradają z paryskiego Instytutu Pasteura prototyp molekularnego komputera, nad budową którego trudzą się największe umysły świata. Dzięki najnowoczośniejszej maszynie możliwe jest kontrolowanie wszystkich systemów komputerowych na całym świecie, wprowadzanie zmian, a nawet sterowanie pociskami nuklearnymi. W pogoni za złodziejami spotykają się i łączą siły najlepsi agenci kilku krajów. Są pogonie, strzelaniny, przebieranki ….

 

Książka wciąga. Nawet bardzo. 

 

Polecam. 

 

opcja paryska

 

środa, 13 stycznia 2016

Początek roku potraktowałam dość leniwie i sięgnęłam po felietony Macieja Stuhra publikowane w Zwierciadle.

 

Lubię i cenię aktora Macieja Stuhra, bardzo.

Lubię czytać krótkie formy literackie.

 

Niestety ten zbiór mnie nie zadowolił. Krótkie opowieści nie zawsze wiadomo o czym, szukanie tematów w codzienności,  w tym wszystkim zabrakło czegoś. Nie potrafię  powiedzieć czego.

 

Druga część książki to opowieść, która miała stać się scenariuszem: Utytłani miłością. I tu muszę przyznać, że czytało mi się o wiele lepiej. Wartka akcja, kryminalna zagadka, dużo skojarzeń …

 

Książka lekka, niezobowiązująca, myślę że znajdzie / znalazła wielu czytelników.

 

Krótka ta recenzja, przepraszam ale właściwie niewiele mam do napisania po przeczytaniu tej książki. Z pewnością jest przyjazna, nie jest groźna.

 

Maciej Stuhr


sobota, 02 stycznia 2016

  • OFLAG - M. Sadzewicz
  • NASTĘPNY DO RAJU - M. Hłasko (ponownie)
  • LISTY JAK DOTYK - J.Kuroń, G. Kuroń
  • ZIARNO PRAWDY - Z. Miłoszewski
  • GNIEW - Z. Miłoszewski
  • ŻYCIE LISTAMI PISANE - A. Stabro
  • BEZCENNY - Z. Miłoszewski
  • ZŁODZIEJE KONI - R. Grzela
  • UPIÓR MANHATTANU - F. Forsyth
  • LIRYKI NAJPIĘKNIEJSZE - E. Dickinson
  • PICASSO - H. Gidel
  • MORDESTWO ODBĘDZIE SIĘ - A. Christie
  • DOWODY NA ISTNIENIE - H. Krall
  • ALKOHOL I MUZY - S. Koper
  • ŻYCIE TOWARZYSKIE ELIT PRLu - S. Koper
  • ZAMIAST CZEKOLADY. O TYM CO NAS USZCZĘŚLIWIA - J.Oster
  • ZAPOMNIAŁAM O TOBIE - G. Szapołowska
  • DZIWNY, DZIWNY, DZIWNY - T. Lipiński
  • POLSKIE PIEKIEŁKO. OBRAZY Z ŻYCIA ELIT EMIGRACYJNYCH 1939 - 1945 - S. Koper
  • TO ZUPEŁNIE NIEPRAWDOPODOBNE - Paweł Kelner Rozwadowski (ponownie)
  • SUKI - K. Kofta
  • DOMOFON - Z.Miłoszewski
  • JEDYNE WYJŚCIE - R. Ćwirlej
  • TYRMANDOWIE. ROMANS AMERYKAŃSKI - A.Tuszyńska
  • YOKO I JOHN. DNI, KTÓRYCH NIGDY NIE ZAPOMNĘ - J. Cott
  • PODRÓŻE Z HERODOTEM - R. Kapuściński (ponownie)
  • ŁĄCZNICZKI. WSPOMNIENIA Z POWSTANIA WARSZAWSKIEGO - W. Krajewski, M. Fredro - Boniecka
  • DLA CIEBIE. WIERSZE MIŁOSNE POLSKICH POETÓW - red. J. Kapica
środa, 07 stycznia 2015

Na początku było Czekanie. Czekanie na książkę. Mogłam oczywiście zamówić w księgarni wysyłkowej, odebrać od Pana Listonosza albo nawet na poczcie, ale ….

 

Nie. Nie KRONOS. Poczekałam cierpliwie, przyleciał z Polski w bezpiecznej, zaprzyjaźnionej walizce. Położyłam na stoliku w salonie (znaczy się w Dużym Pokoju) i leżał. Czekał.

 

Był - on - czyli KRONOS - pierwszą książką przeczytaną w 2014 roku. Dotknęłam okładki 1 stycznia. Otworzyłam, przewertowałam i utonęłam. Ale odbiłam się od dna i wypłynęłam na powierzchnię.

 

Zanim zaczęłam czytać ten ostatni (mam nadzieję) podarunek  Gombra, obejrzałam i wysłuchałam kilku wywiadów z Ritą Gombrowicz, z osobami odpowiedzialnymi za wydanie i tłumaczenie tego dzieła. Nie wiedziałam czego mam się spodziewać. Z pewnością nie czekałam na sensację, obsceniczne historie czy wręcz pornografię (a często można było tego typu sugestie odszukać we wczesnych recenzjach). Nie. Ja chciałam posłuchać Gombrowicza prawdziwego. Tak, prawdziwego. Nie takiego jak w Dziennikach - pisanych przecież na zlecenie, na zamówienie, w konkretnym czasie, miejscu i okolicznościach.

 

Przeczytałam. Zamknęłam książkę i głośno powiedziałam: HMMM …….

 

I właściwie to powinna być cała moja recenzja.

 

Kocham Gombrowicza,  tzn. Jego pisanie, Jego pióro, Jego sposób dobierania słów, Jego "myślenie" w książkach.

 

KRONOS absolutnie nie wywołał we mnie niechęci. Żadnego oburzenia, zgorszenia, zniesmaczenia. Gdybym nie znała Gombrowicza, powiedziałabym, że to kiepski dziennik (ależ sobie "wlewam", pisząc że ZNAM Gombra). Kilkakrotnie w czasie czytania zastanawiałam się, czy odkopanie tych notatek to przypadkiem nie potrzeba Innych. Dopadło mnie zwątpienie, czy Autor chciał? ……

 

Połknęłam książkę w kilka dni. Pozostawiła ona po sobie ogromny niedosyt. Oczywiście, jak przystało na maniaczkę pamiętników, listów i innych dokumentów - doskonale czytało się KRONOS biorąc pod uwagę miejsca, zdarzenia. Za mało jak dla mnie było przemyśleń.

 

Nie rozumiem, jak można nazwać KRONOS uzupełnieniem DZIENNIKÓW. To już dla mnie abstrakcja. Dwa oddzielne dzieła, z czego pierwsze to notatki mężczyzny ceniącego chronologię i systematyczność, a drugie to zapis codzienności, przesiany przez drobny materiał, na potrzeby chwili, sytuacji i miejsca.

 

Podsumowanie: nie wiem czy wydanie K. było potrzebne.

Nie wiem czy zyskał na tym Gombrowicz.

Nie wiem czy zyskał na tym Czytelnik (Miłośnik).

Ja - hmm  - dziękuję za te notatki.

 

Jednak nie pozostawiły one we mnie znaczącego śladu.

 

Kronos

 

poniedziałek, 05 stycznia 2015

Kilka dni temu zakończył się 2014 rok. Zajrzałam na blog i oczom nie wierzę: nie napisałam w tym pięknym roku ani jednej recenzji. Nie mam pojęcia dlaczego … ogólnie pisałam znacznie mniej, dookoła puste kartki ….

 

Trzeba to będzie nadrobić.

 

Zacznę od listy przeczytanych w 2014 roku książek:

 

  1. KRONOS, W. Gombrowicz
  2. HITLER I STALIN. ŻYWOTY RÓWNOLEGŁE, A. Bullock
  3. OPOWIEŚCI PORONIONE, A. Buczek
  4. PIĘĆ LAT KACETU, S. Grzesiuk
  5. BOSO ALE W OSTROGACH, S. Grzesiuk
  6. NA MARGINESIE ŻYCIA, S. Grzesiuk
  7. AFERY I SKANDALE DRUGIEJ RZECZYPOSPOLITEJ, S. Koper
  8. ZŁY, L. Tyrmand
  9. SMUGA CIENIA, J. Conrad
  10. NASZA KLASA, T.Słobodzianek
  11. ZAGINIONY SYMBOL, D. Brown
  12. OSKARŻONA: WIERA GRAN, A. Tuszyńska
  13. AKTA ODESSY, F. Forsyth
  14. KAINOWE DZIECI. ROZMOWY Z POTOMKAMI HITLEROWCÓW, P. Sichrovsky
  15. PIERWSZE DAMY II RZECZPOSPOLITEJ, K. Janicki
  16. PRZEŻYŁAM … LWÓW - WARSZAWA 1093 - 1946, W. Ossowska
  17. GRAND, J.L. Wiśniewski
  18. GAJOS, E. Baniewicz
  19. AGENT, M. Gretkowska
  20. ALBUM TATRZAŃSKIE, J. Iwaszkiewicz
  21. TAJEMNICA PANI MING, E-E. Schmitt
  22. ZDRADA, P. Coelho
  23. CZARNY KOT, E.A. Poe
  24. ROBERT PLANT. ŻYCIE, P. Ress
  25. PRAWDZIWA HISTORIA IRENY SENDLEROWEJ, A. Mieszkowska
  26. STRACONE POKOLENIE PRL, S. Koper

 

Tyle. Mało. Zawsze będzie mało. Wciąż i wciąż, każdego dnia mam poczucie trwonienia czasu, uciekania liter, wersów, stron …

 

piątek, 15 listopada 2013

15 LISTOPADA: 

Urodzili się:

 

1511 – Jan Everaerts, niderlandzki poeta (zm. 1536)

1607 – Madeleine de Scudéry, francuska pisarka (zm. 1701)

1773 – (lub 1772) Euzebiusz Słowacki, polski historyk i teoretyk literatury, dramaturg, ojciec Juliusza (zm. 1814)

1862 – Gerhart Hauptmann, niemiecki pisarz, laureat Nagrody Nobla (zm. 1946)

1865 – Lea Fatur, słoweńska pisarka, poetka, dramaturg (zm. 1943)

1866 – Cornelia Sorabji, indyjska pisarka, działaczka społeczna (zm. 1954)

1895 - Antoni Słonimski, polski pisarz, felietonista pochodzenia żydowskiego (zm. 1976)

1897 – Sacheverell Sitwell, brytyjski krytyk literacki, historyk sztuki, poeta,eseista (zm. 1988)

1905 - Leopold Buczkowski, polski pisarz (zm. 1989)

1914 - Maria Dembowska, polska bibliotekarka, bibliograf (zm. 2008)

1930 - James Graham Ballard, brytyjski pisarz (zm. 2009), Barbara Seidler, polska pisarka, publicystka

 

Odeszli:

 

 1916 – Henryk Sienkiewicz, polski pisarz, laureat Nagrody Nobla (ur. 1846)

1957 – Andrzej Bursa, polski poeta, prozaik, dramaturg, dziennikarz (ur. 1932)

1958 - Samuel Hopkins Adams, amerykański pisarz, dziennikarz (ur. 1871)

1972 - Arnold Słucki, polski poeta, publicysta, tłumacz (ur. 1920)

1982 - Franciszek Fenikowski, polski pisarz (ur. 1922)

2003 – Mohamed Choukri, marokański pisarz (ur. 1935)

środa, 13 listopada 2013

 

... Władysław Reymont został laureatem Nagrody Nobla za powieść Chłopi.


"Jak stary młódkę bierze, diabeł się cieszy, bo profit z tego miał będzie."

 


środa, 23 października 2013

 

Wybór i opracowanie tekstów: Magda Szymańska-Szwąder

Współpraca: Katarzyna Madoń-Mitzner, Jarosław Pałka

Wybór fragmentów audio i wideo: Jarosław Pałka

Projekt graficzny broszury: Wiktor Gościcki/KOTBURY

Opracowanie programistyczne i graficzne prezentacji na płycie: Robert Radecki

 

Współrealizatorem projektu jest Muzeum Historii Polski w Warszawie.

Publikacja przygotowana została w ramach programu Patriotyzm Jutra.

 

To już czwarte wydawnictwo z serii: "Z Archiwum Historii Mówionej" (poprzednie: Od Kreuz do Krzyża: losy niemieckich i polskich mieszkańców miasta w XX wieku; Warszawa międzywojenna w pamięci jej mieszkańców; Warszawa okupowana. Relacje mieszkańców.). Tym razem jest to 60 relacji ludzi będących mieszkańcami Warszawy w czasie Powstania Warszawskiego.

 

Świadkowie tamtych dni przywołują z pamięci, wzywają na świat codzienność dni walki 1944 roku. Prowadzą nas przez euforię pierwszych dni, radość i nadzieję, aż po lęk i strach, po utratę wiary w sens działań i jakąkolwiek pomoc z zewnątrz. Dotykamy ich osamotnienia. Jesteśmy z nimi w ciemnych piwnicach, pełnych płaczu, głodu, strachu. Podążamy palonymi ulicami do obozów w Pruszkowie i Ursusie, czasami dalej: na roboty do Niemiec, czy do obozów koncentracyjnych. Odwracając głowę widzimy płomienie i zgliszcza.

Relacje są żywe. Pełne emocji,  potu, smrodu i przerażenia.

Broszura zawiera krótki rys historyczny, jest bogato ilustrowana zdjęciami archiwalnymi.

Fragmenty relacji zostały ułożone w porządku chronologiczno - tematycznym. Do książki dołączona jest płyta DVD.

Miałam zaszczyt i przyjemność być na przedstawieniu: "Ludzie w ogniu" - było to performatywne czytanie fragmentów tej książki. Wspomnienia czytali znakomici młodzi aktorzy:Karolina Gorczyca, Rafał Fudalej, Maciej Zacharzewski, Marcin Zacharzewski, Antoni Paradowski, Julia Trembecka, Joanna Zubrycka, Karolina Michalik, a całość wyreżyserowała Katarzyna Michałkiewicz. (Muzyka i wokal: Joanna Zubrycka, reżyseria światła: Łukasz Wojtas, realizacja światła: Filip Marszałek). Gośćmi spotkania byli bohaterowie wspomnień. Na długo zachowam w sobie wrażenia z tego wieczoru. Niestety niedociągnięciem wieczoru była zbyt mała ilość czasu na wypowiedzi autorów. Ci ludzie mieli w sobie potrzebę mówienia. Rozmowy przeciągnęły się i "porozchodziły". W bocznym korytarzyku, ubrana na czarno Starsza Pani ze łzami w oczach dzieliła się swoimi wspomnieniami. Nigdy nie zapomnę słów pełnych przerażenia opowiadających o dziecku przerzucanym przez mury getta. Dziękuję. Dziękuję Pani.

 

 

czwartek, 12 września 2013


Seria: A to Polska właśnie, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2004.


"Warszawa - na skrzyżowaniu dróg przetaczającej się Historii, miasto rozrzucone na równinie nad kapryśną rzeką, z którą nigdy nie doszło do porozumienia. Czy kryje się tu jakaś tajemnica siły życia pozwalająca odradzać się miastu jak Feniksowi z popiołów?"

Książka w formie niecodziennego kalendarium. Przewodnik po Warszawie - ułożony miesiącami, a w ich obrębie przedstawiający historię, kulturę, tradycję miasta. Rocznikowo zaczyna się książka od przeniesienia się do Warszawy króla Zygmunta III Wazy w roku 1596, a kończy na powrocie warszawiaków do Stolicy w 1945 roku. 

Bogato ilustrowana, doskonale opracowana książka. Szczegółowa bibliografia dopełnia całość. 

Wiele cytatów i odniesień do literatury, malarstwa, muzyki. 

Czyta się tę książkę jak ciekawą historię, jak dziennik miasta. Przeplatają się osoby znane z podręczników historii, z poetami, pisarzami, architektami. 

Wciąż wracam do tej książki, otwieram, podczytuję, wyszukuję, odnajduję .... wciąż wracam - tak samo jak do tego magicznego miasta.

 


wtorek, 07 maja 2013

"Czy wiedzą Państwo, jakie tajemnice kryją zakamarki Luwru? Albo skąd wziął się upiór w Operze? Czyje twarze mają maszkarony paryskich pałaców? Kogo można spotkać w Hotelu Ritz? Kto rzucił klątwę na królów Francji? Kto spoczywa w grobowcu Moliera na cmentarzu Pere-Lachaise? ... I gdzie znaleźć sympatyczną kafejkę, żeby o tym wszystkim poczytać?" /A.Kumor


Przewodnik jakiego nie było! Zdecydowanie subiektywny, ale przez to niezwykle ciekawy. 

Agnieszka Kumor, polska dziennikarka i aktorka mieszkająca w Paryżu, opowiada o najpiękniejszych zabytkach i osobowościach francuskiej stolicy. Książka złożona została z 12 krótkich opowieści, swoistych felietonów, zawierających esencję "paryskości". Wnikliwa obserwacja i pasja dziennikarska sprowadziły autorkę z utartych szlaków turystycznych do mało znanych zakątków Paryża. 

Inspiracja do opowieści byli ludzie - znane osobistości i zwykli mieszkańcy, którzy kształtują oblicze miasta. Spotykamy ich, obserwujemy i kroczymy ich śladami. Wpuszczają nas do swoich domów, opowiadają swoje historie. 

Sentencją książki są słowa: "Paryż jest taki, jakim widzi go każdy z nas", z którymi w pełni się zgadzam. 

 


poniedziałek, 18 marca 2013



Muzeum Powstania Warszawskiego, Warszawa 2007, ISBN: 978-83-60142-70-7

 

Jak przystało na dobry przewodnik: znajdujemy w książce sporo interesujących opisów, zachęcające trasy wycieczek, dobre fotografie i doskonałe komentarze. Jednak to bardzo specyficzny przewodnik. Niewątpliwie Warszawa jest na mapie polskiego filmu miastem ulubionym. Miasto, jego zabytki, ważne budynki, kina, restauracje, hotele, parki często odgrywają bardzo ważną rolę dla fabuły. Są niemymi statystami, dla nas - również historycznym utrwaleniem tego co odeszło, zmieniło się, bądź zagubiło w gąszczu nowości.

 

Autor dokonał subiektywnego wyboru filmów. Skupił się na filmach ukazujących rzeczywistość peerelowską oraz przemiany w latach III Rzeczypospolitej. Zrezygnował z obrazów historycznych, przedwojennych i wojennych.

 

Z książki dowiadujemy się, jak wygląda "filmowa" Warszawa, gdzie kręcone były konkretne zdjęcia, jak dzisiaj wyglądają telewizyjne korytarze, którymi przebiegała Agnieszka (Krystyna Janda) z Człowieka z marmuru (A. Wajda), czy istniał słynny bar z łyżkami na łańcuchach i przykręcanymi do stołu miskami (Miś). Zajrzymy także do baru, w którym Madzia Karwowska "zajadała" słodkościami swoje smutki.

 

Filmowy przewodnik po Warszawie skierowany jest zarówno do miłośników polskich filmów i seriali, jak także do osób, które chcą poznać Warszawę w sposób niebanalny, zwiedzić miasto patrząc na nie przez pryzmat np. "barejowski" lub kryminalny (07 Zgłoś się).

 

Książka posiada kompletną i bardzo jasną filmografię, indeks filmów, miejsc i osób. Wszystko to razem sprawia, korzysta się z niej w przyjemny i łatwy sposób. Do książki dołączona jest płyta DVD z najciekawszymi "warszawskimi" fragmentami filmów, do których wielu z nas lubi powracać.

 

Nawet jeśli nie wybieracie się na wycieczkę po Warszawie - warto mieć w swoim księgozbiorze ten przewodnik.

 

środa, 30 stycznia 2013

Wydawnictwo Marginesy, Warszawa 2012. ISBN: 978-83-933758-8-2


 

 

Tak wygląda posesja przy rue de Verneuil nr 5 dziś (a dokładniej tak wyglądała jesienią 2012 roku).Obrazy,słowa i kolory pokrywają każdy centymetr domu, w którym żył do końca swoich dni Serge Gainsbour. Mieszanina stylów i języków.  Duch Gainsbourga wciąż tu jest, wciąż obecny w pamięci wielbicieli, gości jego życia, przechodniów świata.

 

Dla Francuzów S.G. to wciąż część ich kultury. Ktoś, kto był "zawsze". Pomimo upływu lat (zmarł 2 marca 1991 roku), nie potrafią zaakceptować jego odejścia.

 

"Z najpiękniejszymi kobietami za rękę szedł przez życie usłane kwiatami jak jego grób. Brodząc w morzu alkoholu, z głową w chmurach kopconych bez przerwy gitane'ów". /S.Simmons

 

Zadziwiające, że o tak niepokornym Francuzie, do którego Anglia była zdecydowanie uprzedzona, napisała książkę właśnie brytyjska dziennikarka muzyczna. Sylvie Simmons jest również historykiem muzyki rockowej. Jej "angielskość" czasami wyłania się spomiędzy wersów biografii, jednak nie na tyle brutalnie, by przeszkadzała.

 

"Serge Gainsbourg" S. Simmons to pierwsza w Polsce biografia tego genialnego i kontrowersyjnego piosenkarza, tekściarza, muzyka, reżysera, scenarzysty i fotografa. Czekałam na nią długo, zadając sobie pytanie "jaka będzie?".

 

Jest rewelacyjna.

 

Napisana lekko, a jednocześnie dosadnie. Nie ma zbytecznych opowieści czy słów, które byłyby obliczone wyłącznie na wykorzystanie miejsca na kartach. Każdy rozdział jest tutaj potrzebny. Jeden wypływa z drugiego. Krok po kroku suniemy przez życie w takt muzyki G. z Nim. Obok Niego. Jesteśmy niemymi obserwatorami, wdzięcznymi towarzyszami podróży.

 

Autorka opisuje burzliwe życie artysty, towarzyszące mu skandale, miłości. Umiejętnie wplata w tekst wspomnienia ludzi żyjących z nim na co dzień. Raczy nas opowieściami tych, które były dla Serge'a sensem życia: najpiękniejsze z pięknych - Jego Kobiety.

 

Książka jest bogato ilustrowana czarno - białymi fotografiami, co nadaje jej odpowiedni klimat.

 

Perfekcyjnie przygotowane przypisy (choć osobiście wolę gdy są umieszczane pod tekstem, a nie na końcu książki), jak również bibliografia, dyskografia i filmografia Serge'a świadczą o profesjonalnym podejściu autorki do wybranego tematu.

 

Czytając biografię Serge'a Gainsbourga warto się na chwilę zatrzymać, wsłuchać w jego chropowaty szept wyłaniający się z dźwięków, poczuć zapach świtu nad Paryżem …

 

… On tam wciąż jest.

 

 

wtorek, 29 stycznia 2013

Świat Książki, Warszawa 2011. ISBN: 978-83-247-2623-3 

 

TRANSem Manuela Gretkowska wróciła! To bardzo subiektywne stwierdzenie, z pewnością "za bardzo" jak na recenzję, bo w końcu uważam, że wróciła do mnie - ale musiałam tak zacząć.

 

Książka - o czym jest?

 

O miłości. Niestety bardzo bolesnej, odartej z romantyzmu, pełnej histerycznych dramatów.

 

Kobieta i mężczyzna. Uczucie i pustka. Wielka miłość i przeogromna rozpacz. I to co najbardziej bolesne - ślepota. Tak, bo bohaterka jest ślepa i głucha. Nie słucha nawet własnego rozsądku (to ten ludzik siedzący nam na ramieniu ….).

 

Opowieść jest klasycznym i bezkompromisowym studium uzależnienia w miłości. Toksyczny związek dwojga ludzi, niszczący i zadający głębokie rany.

 

Na kartkach powieści Paryż przeplata się z polskością, wolność ze zniewoleniem. Autorka słowami prowadzi nas uliczkami miast, czujemy zapachy najdroższych perfum i stęchliznę barki przycumowanej pod mostem na Sekwanie. To wielka sztuka - tak pobudzić wyobraźnię czytelnika.

 

Gretkowskiej kolejny raz się to udało.

 


środa, 16 stycznia 2013

Biblioteka Gazety Wyborczej, Wydawnictwo Bellona, Warszawa 2012, ISBN: 978-83-268-0767-1

 

Jeden z ulubionych aktorów.

Interesujący mężczyzna.

 

Książka o kobietach !

 

Jak nie wziąć do ręki, nie przespacerować się, nie przespać, nie przeczytać …

 

W bardzo zimowy dzień, w bardzo ośnieżonym mieście, w ogromnej księgarni, gdzieś pomiędzy drugim, a trzecim piętrem, na ciasnych schodach, dostałam do ręki książkę Jana Nowickiego. Darczyńca nie omieszkał skomentować tytułu słowami: "hm … pewnie wiele ich w jego życiu było, a Ty nadal uważasz zapewne, że to nieziemsko interesujący facet". - Tym bardziej - odpowiedziałam i już książki z rąk nie wypuściłam.

 

Jak podaje nota redakcyjna, teksty umieszczone w książce były publikowane w "Zwierciadle", "Gazecie Krakowskiej" i "Wróżce". A więc (wiem, od "więc" nie rozpoczynamy zdania) - felietony. Jedna z moich ulubionych form literackich. Doskonałe do czytania w wannie i w łóżku. No i w trasie. Właściwie wszędzie.

 

Zapiski Pana Jana są z całą pewnością krakowskie. W pełni tego słowa znaczeniu. Nawet te, które mówią o rodzinnym Kowalu czy Warszawie. Krakowskie znaczy się piękne. Bo Kraków taki jest - odciska piętno na swoich ludziach, rozkochuje w sobie i nie daje odejść. Pan Jan jest krakowski. Jego słowa też. Jego debaty ze światem bliskim i odległym, z ludźmi, zwierzętami - to filozofia najwyższego gatunku. A jakże prosta. Dobro. Zło. Miłość. Trwanie. Rozstanie. Zgoda i niezgoda.

 

Opowieści są spokojne, równomierne, takie odrobinę leniwe. Ale jednocześnie mądre, piękne, zachwycające …. pełne zmysłowości i umiaru. Same sprzeczności, ale komu innemu by one tak pasowały?

 

Tak sobie (no bo komu?) myślę, że Pana Jana się kocha albo nienawidzi. Innej ewentualności nie ma. Tak, są tacy ludzie na świecie. Nie ma w nich szarości.

 

Polecam książkę, nie tylko na zimowe wieczory. Będzie doskonałą towarzyszką na rozpalonej słońcem plaży, na wiosennej łące, w pociągu, przy stole i w bujanym fotelu. Zaproście Pana Jana w swoje progi, do swojego życia. Weźcie, co oferuje. A oferuje wiele.

 

 

 

wtorek, 08 stycznia 2013

 Bratni Zew, Wydawnictwo Franciszkanów, Kraków 2010. ISBN: 978-83-7485-141-1

 

 Pierre Abélard to doskonały, średniowieczny filozof i teolog. Znany szerszej publice z tragicznej miłości do Heloizy. W okresie rozkwitu średniowiecza, jego metoda scholastyczna była podstawowym narzędziem analizy filozoficznej.

 

Za życia wzbudzał zdecydowanie sprzeczne uczucia - budził zawiść, rodził konflikty i był pod obstrzałem ostrej krytyki głównie ze strony nauczycieli powstających wówczas pierwszych szkół uniwersyteckich - natomiast uczniowie darzyli go szacunkiem, uporczywie szukając jego towarzystwa i wykładów.

 

Książka jest historią Abelarda, odrobinę sfabularyzowaną biografią, a jej głównym wątkiem jest miłość do Heloizy. Kochała go ona miłością tak namiętną i gorącą, że trudno ją z czymkolwiek porównać. Równie wielka była tylko nienawiść Fulberta, która w swym zaślepieniu doprowadziła aż do okaleczenia uczonego.

 

To jest tragiczna historia, pełna wzlotów, upadków, radości i bólu.

 

Dla mnie, podobnie jak dla autora książki, Abelard to przede wszystkim wybitny człowiek miłujący Prawdę. Jego ogromne, niesamowicie imponujące możliwości intelektualne, połączone oczywiście ze sporą dawka zarozumiałości, pchały go zawsze naprzód, poza granice wszelkich poznanych przezeń prawd. I dzięki temu wkład Abelarda w filozofię jest niezaprzeczalny i wielki.

 

I jak w tak mądrym człowieku miała nie zakochać się młodziutka Heloiza? W dodatku w Paryżu?

 

Polecam książkę.

 

Doskonała powieść o miłości i konflikcie, rozgrywająca się na tle średniowiecznego Kościoła. Autor zachował prawdę historyczną, tworzył powieść w oparciu o szczegółową biografię Abelarda, a także o jego listy do Heloizy.

 

Kończąc lekturę, razem z autorem zadajemy sobie pytanie: dlaczego? Dlaczego kochany i podziwiany przez tłumy człowiek, autor wybitnych dzieł filozoficznych, do końca swoich dni żył jako pozbawiony nadziei, niezrozumiany i pogrążony w rozpaczy wygnaniec? 


 

niedziela, 06 stycznia 2013

Wydawnictwo Czarna Owca, Warszawa 2012. ISBN: 978-83-7554-434-3

 

Jeśli nawet pozostanie nam tylko jedna ciasna uliczka, którą poprowadzą nas… to nad nią jest całe niebo”

 

To słowa bohaterki powieści Anny Boleckiej: "Cadyk i dziewczyna". Pola Rubin, tytułowa "dziewczyna", delikatna, może nawet nadwrażliwa, z zakręconym życiem. Wojna zastała ją dopiero co przebudzoną, w letniej sukience, na wsi pod Warszawą, oddaloną od Rodziny. Pierwsze objawy lęku i przerażenia zamieniła na determinację i rozpoczęła swoją historię w tej książce. I wędrówkę. Jej losy splecione zostają z losami najmłodszej córki mieszkającego w pobliżu chasyda, któremu z resztą rodziny, tuż pod okiem gestapo, udaje się zbiec z okupowanej Polski.

 

Na kartach opowieści Anny Boleckiej fikcja miesza się z rzeczywistością, możliwe z niemożliwym. Trzy lata okupacji hitlerowskiej pokazane zostały przez pryzmat losów Żydów, Polaków i Niemców. Są to niezwykłe dzieje miłości, przyjaźni i współzależności w bombardowanej Warszawie i okolicach. Bohaterowie dokonują dramatycznych wyborów, poznają samych siebie, często ku własnemu zaskoczeniu.

 

Wachlarz osobowości i mistycyzm, psychologiczny portret zalęknionych ludzi i duchowe oparcie jakie dawała im wiara (pomimo sytuacji) - to dla mnie motywy przewodnie książki. 

 

Dla stworzenia fikcyjnych postaci, Anna Bolecka zaczerpnęła niektóre fakty z biografii osób żyjących naprawdę. Główna bohaterka ma swój pierwowzór w postaci Etty Hillesum, młodej Żydówki z Holandii, poszukującej Boga i sensu życia. Rebe Icchak i Rebe Rachmiel, także wzorowani są na osobach autentycznych. Jeden z nich, dzięki pomocy niemieckiego oficera, ocalał, drugi zginął wraz ze swoimi uczniami. Ich wybory stanowią ważny element opowieści.

 

Oparcie w faktach dało autorce szanse lepszego zrozumienia bohaterów. Przybliżyło ich lęki, radości, wreszcie nadzieję. 

 

"Chyba każdy z nas zastanawiał się choć raz, jakby się zachował w sytuacji wielkiego zagrożenia, na przykład podczas wojny w okupowanej Warszawie. I ja o tym myślałam, i chyba jak każdy nie byłam siebie pewna.

Wśród wielu nieznanych bohaterów tamtych czasów spotkałam kilkoro, których losy stały mi się bliskie.To ludzie, którzy tak jak my byli pełni wahań, bali się, chcieli uniknąć złego losu, ale wbrew wszystkim i wszystkiemu wybrali dobro. 

Zapragnęłam opisać ich dramatyczne historie. Pokazać ludzi, którzy kochali, pomagali sobie nawzajem, szukali sposobów przeżycia, dokonywali trudnych wyborów – nie chcieli być ofiarą biernie poddającą się losowi" A. Bolecka

 



wtorek, 06 listopada 2012

Warszawa : "Nasza Księgarnia", 1986 

 

PRZYZWYCZAIĆ SIĘ DO LUDZI

Jest niełatwo

Ale to prostsze

Aniżeli

Przyzwyczaić się

Do

Człowieka.

Przyzwyczaić się

W sensie psychologicznym

Czyli -

Poznać go i zaakceptować.

Jeżeli pokochasz kogoś drugiego

Szybciej przyzwyczaisz się do niego

Najbardziej jest to potrzebne

Przyjacielowi …

 

To dedykacja, wpisana ręką M. Dostałam książkę Marii Paschalskiej 18 września 1989 roku. Z jakiej okazji? Nie pamiętam. Może bez okazji? Zapewne z dobrego serca. Dziękuję.

 

Maria Paschalska - psycholog z wykształcenia i dziennikarz z zawodu. W trakcie działalności publicystycznej zajmowała się funkcjonowaniem szkół, wychowaniem młodzieży, wpływem filmu na młodzież i popularyzacją wiedzy psychologicznej. Długi czas współpracowała z miesięcznikiem "Wiedza i Życie".

 

O czym jest ta książeczka formatu prawie kieszonkowego? O poznawaniu siebie, porozumiewaniu się z drugim człowiekiem, o wspólnym byciu, poczuciu bezpieczeństwa i szukaniu własnej recepty na życie. Autorka opiera swoje spostrzeżenia na książkach, które przeczytała, filmach, które dobrze zna, dyskusjach, w których uczestniczyła. Poddaje własnej obróbce słowa i wydarzenia, konkretne sytuacje przykłada do teorii lub modelu, ale też model i teorię sprawdza w konkretnych sytuacjach.

 

Książka obfituje w historyjki z życia przemieszane z teoriami. Oceny autorki są zdecydowanie subiektywne. Przekonuje czytelnika, że poznawanie samego siebie jest interesujące i pożyteczne, jednocześnie uczulając, że trudno poznać siebie do końca. Przecież człowiek nie jest skamieliną i tak długo, jak trwają jego reakcje z otoczeniem, ze światem, może napotkać sytuację, w której zachowa się po nowemu, ku własnemu zaskoczeniu.

 

Paschalska przekonuje o dużym znaczeniu psychoterapii, pozytywnie przedstawia treningi interpersonalne i namawia do udziału w nich. Uważa, że tam, w tych niby sztucznych warunkach, ludzie próbują powiedzieć coś od siebie i o sobie oraz słuchają, co inni mówią, próbują też odkryć uczucia, które nimi rządzą, jednocześnie przyznając sobie prawo do zachowań zgodnych z własnymi odczuciami i przekonaniami.

 

Osobiście najbardziej zaciekawiły mnie rozdziały dotyczące nadmiernego przywiązywania wagi do ról społecznych. Bliskie jest mi zdanie, że role te, jak sama nazwa wskazuje, są do odgrywania, a nie do zamykania w nich ludzi.

 

Książkę kończy rozdział: "Mówimy humanizm, myślimy nadzieja". Jest to felieton o doświadczeniach ludzkich wyniesionych z obozu zagłady, które mimo upływu lat, nie tracą ważności i aktualności. Wynika z nich to, że moralność nie jest obowiązkiem, ale realną siłą człowieka, oraz to, że wśród wielu zagrożeń, jakie wiszą nad światem, jedno jest największe - zerwanie więzi między ludźmi.

 

Polecam książkę (książeczkę - ze względu na format). Jej forma jest mi tym bliższa, że autorka pozostawia ją jakby otwartą, niedokończoną. Każdy z czytających może coś do niej dopowiedzieć, zanegować, inaczej zinterpretować, a co najważniejsze - pomyśleć nad jej treścią i pójść o krok dalej.

 


poniedziałek, 05 listopada 2012

Warszawa : Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego, cop. 2012. ISBN: 9788323508595

 

Tak, to zupełnie nieprawdopodobne - czekałam na tę książkę ponad pół roku - tyle czasu upłynęło od czasu, kiedy Kelner po koncercie Izraela w listopadzie zeszłego roku przysiadł na chwilę przy małym stoliku i pomiędzy wymianą słów o muzyce, powiedział: "...tak, napisałem, tak, niedługo zostanie wydana, tak, zapraszam do przeczytania" .... Hm ... a nawet hmmm - pomyślałam i kiedy się ukazała, zamówiłam książkę w Księgarni UW.

Po kilku miesiącach na Moją Wyspę książka dotarła w walizce O. 

"Ta historia nie do końca jest prawdziwa, bo powstała w mojej głowie. Historie powstają w ludzkich głowach. To, co bierzemy za historyczne fakty, to tylko przemijające wydarzenia, a historia rodzi się z amnezji."

Tak rozpoczyna się 118 stronicowy wydech. Tak to właśnie widzę: siedzi Kelner przy stoliku, nabiera powietrze w płuca, głęboko i …. pisze. Przechadza się, a czasem przebiega przez życie. Swoje, czyjeś, przyjaciół, bliskich, mijanych na ulicy, ludzi z którymi chciał się spotykać i tych, których na jego drodze postawiło życie, system … 

"Mało, mało, mało …" - te myśli nie chciały mnie opuścić, kiedy książkę zamknęłam. Tak dobrze się czytało. Bardzo dobrze odnalazłam się w konwencji skoku - zmiany czasu i miejsca akcji są świetną formą dla takich opowieści.

 

Zdecydowanie książka przeniosła mnie w czasie. Połknęłam ją w jeden wieczór i po zamknięciu czułam brak. Spory brak czegoś. 

 

Kelner ma cenną lekkość pióra. Prowadzi monolog z sobą, jednocześnie puszczając wodze wyobraźni i wdając się w dyskusję z rzeczywistością.

 

To nie jest autobiografia. To nie jest życiowa opowieść o latach tak odległych, że już zamglonych. To wydech. Krótkie wspomnienie, świecy zdmuchnięcie. 

 

Czekam na kolejne.

 


wtorek, 11 września 2012

Warszawa : "Iskry", cop. 2003. ISBN: 8320717329 

 

Mała książeczka poręcznego formatu.

 

Tuwim. Niezrównany mistrz słowa. Współtwórca Skamandra. "Kwiaty polskie" to arcydzieło polskiej poezji. Znamy go ze szkoły. Ale … uprawiał On również poezję lekką, frywolną. Zapisywał myśli i słowa pełne zabawy i humoru. Słynął z gierek słownych, udzielał się towarzysko i chętnie pisywał okazjonalne, wesołe utwory, zarówno wierszem jak i prozą.

 

Tuwim z kart tej książeczki, to wesoły kompan nocnych eskapad. Spacerowicz. Miłośnik nocnej Warszawy. "Nalej mi wina" to rewelacyjny przewodnik po bankietach, knajpkach i restauracjach międzywojennej Stolicy. Pełen humoru, dowcipu i szczerości. Pikanterii dodają załączone fotografie, na których rozpoznajemy przyjaciół poety, osobistości znane nam również z podręczników. Jak dobrze jest wiedzieć, że byli namacalni, spotykalni … a nie tylko oficjalni.

 

Na okładce książki znajdujemy Mapę Pijacką m. st. Warszawy - a na niej zakreślone na czerowno miejsca bliskie poecie. Szkoda tylko, że dziś to już nie TA SAMA Warszawa ….

 

140 stron wesołego słowa. 140 stron, na których obok dowcipu, żartu i kpiny odnajdujemy głębię człowieczeństwa.

 

Czyta się tchem jednym. Zalecane: lekkie zwilżenie gardła. 

 

 

Tagi: Tuwim
02:58, mosaika , POEZJA
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 27 lutego 2012

Wołowiec : Wydawnictwo Czarne, 2010. ISBN: 9788375361674

 

To jedna z tych książek, które się otwiera, czyta i zamyka. A po zamknięciu - wszystkim dookoła się o tej książce opowiada, przywołuje zapisane w niej historie, namawia do przeczytania ...

Gottland to nieistniejące już Muzeum K. Gotta. I takie odrobinę muzealne Czechy opisuje w swoich reportażach Mariusz Szczygieł. W każdym razie takie one nam się wydają z perspektywy miękkiego fotela, w którym siedzimy czytając tę książkę. 

XX wiek dla Czechów nie był łatwy, nie był też wesoły. Długo zmagali się z naciskiem, siłą wyższą i racją stanu ... Cały ten czas, różne jego kolory i zapachy umieścił autor na kartkach tej książki. Dużo tu strachu, bólu, wycofania, niepewności, zdrady i cierpienia. Całe komunistyczne piekło i typowa dla tego narodu niejednoznaczność (pozwolę sobie powtórzyć to słowo za Agnieszką Holland). 

Gottland pełen jest znanych nazwisk. Aktorka Lida Baarova - kobieta, przez którą płakał Goebbels; rzeźbiarz Otakar Szvec – twórca największego pomnika Stalina na kuli ziemskiej, który popełnił samobójstwo zanim skończył swoje dzieło, siostrzenica Franza Kafki, która nie lubi o sobie ani o pisarzu opowiadać; piosenkarka Marta Kubiszova, której komunistyczny reżim na 20 lat zabronił śpiewać i skasował nagrania z radiowych archiwów; legendarny producent obuwia Tomáš Bata, który stworzył kontrolowane przez siebie miasto na 10 lat przed pomysłami Orwella; pisarz Eduard Kirchberger, który stworzył siebie na nowo i został Karelem Fabianem oraz wielu innych – to bohaterowie tej książki. Tym bardziej czyta się ją jednym tchem. Popycha nas ciekawość, goni łakomstwo świadomości.

Skończyłam czytać książkę o 2 w nocy i długo jeszcze nie mogłam zasnąć, kartkowałam, czytałam przypisy, przyglądałam się okładce (pomnik Józefa Stalina) ... rewelacyjna konstrukcja tekstu, świetne pióro. 

 

 

*Dziękuję Olgo za niespodziankę! 

 

czwartek, 16 lutego 2012

 Warszawa : Demart, 2010. ISBN: 9788374275439



Kleopatra … Mata Hari … Pani Mao … a może ty Kochanie?

 

270 stron opowieści o Złych Kobietach … intrygujące. Rekomendacją dla tej książki było miejsce jej zakupu (odnalezienia) - Targi Książki Historycznej - dałam się uwieść okładce i tytułowi - nie żałuję. Dwadzieścia dwie historie kobiet, ułożone chronologicznie, wybrane z grona podobno najbardziej bezwzględnych i ambitnych. Kobiety są seksowne, błyskotliwe, nad wyraz inteligentne, magnetyczne, przebiegłe. Najczęściej przeciwstawiają się obowiązującym w ich epokach normom społecznym i obyczajowym. Każda opowieść wciąga i mówi sama za siebie - ale również przeraża.

 

W książce odnajdujemy postaci historyczne (Kleopatra, Mesalina, Caryca Katarzyna, Mata Hari), jak i tzw. zwykłe kobiety, jak np. pani Mao - liderka komunistycznych Chin, Georgia Tann -  dyrektor Domu Dziecka w Memphis, która zarobiła miliony na sprzedaży tysięcy dzieci na czarnym rynku adopcyjnym, najczęściej dzieci porywanych rodzicom, lub zabieranych podstępem. Kobiety te pochodziły z różnych zakątków świata. Pomimo wielu różnic, łączyło je jedno - niezłomny duch. Większość z nich nie godziła się na rolę ofiary. Bez względu na to, jak je przedstawiano oraz jak traktowano, brały sprawy w swoje ręce. Wykorzystywały wszystkie swoje umiejętności, żeby osiągnąć wytyczone cele. Żądza władzy popychała je do intryg, morderstw i nieodpartego pragnienia, by być numerem jeden na świecie. Niektóre z nich czekała przedwczesna śmierć, ale przesuwając konwencjonalne granice, dokonywały szokujących wyborów i godziły się na ich konsekwencje. Najczęściej jednak zaślepiała je pewność siebie. 

 

Oczywiście większość z tych kobiet żyła w czasach i kulturach bardzo różnych od czasów współczesnych, więc nie możemy sądzić ich według dzisiejszych norm czy standardów. Zbrodni jednak nie usprawiedliwia nic.

 

Książkę czytałam "jednym tchem", choć pod koniec byłam już zmęczone złem i tragizmem.


 

 


 

wtorek, 14 lutego 2012

Warszawa: Bellona: Oficyna Wydawnicza Volumen, cop. 2009. ISBN: 9788372332011

 

Kiedy zobaczyłam nazwisko: Głowacki w spisie autorów "Kanonu Literatury Podziemnej", trochę się zdziwiłam. Zawsze wydawało mi się, że Janusz Głowacki to pisarz niezaangażowany bezpośrednio w działalność opozycyjną. Z tym większą ciekawością otworzyłam książkę.

 

I tu powinna nastąpić długa, ogłuszająca cisza ….. Dajmy jej czas, niech trwa.

 

To jest tak smutna książka, że aż boli. Nawet jeśli została nazwana "najlepszym reportażem o polskim Sierpniu", to mnie bolała, jak najczarniejsza opowieść o życiu. Wydarzenia Sierpnia przedstawił autor oczami robotnika, pracownika Stoczni im. Lenina, który został konfidentem milicji, wcale o tym nie wiedząc. Podobnie przyłączył się do strajku - nieświadomie. Bohater powieści jest prostym, biednym człowiekiem, skopanym przez los, naznaczonym przez życie, które się dzieje, a raczej toczy jakby bez jego najmniejszego wpływu.

 

Janusz Głowacki pisał książkę jesienią 1980 roku po pobycie w gdańskiej stoczni, gdzie asystował przy obradach. Dzięki przepustce od Lecha Wałęsy, mógł swobodnie poruszać się po stoczni, rozmawiać z robotnikami, obserwować i słuchać. W tych pełnych napięcia dniach, pośród ludzi o zmęczonych twarzach, zrodził się Ufnal - bohater - nie bohater. Zwykły człowiek. Postać przerysowana, a jednak czuje się, że autentyczna.

 

Książka powinna napawać optymizmem, kończy się przecież Zwycięstwem. We mnie jednak pozostaje to dziwne uczucie, ścisk w okolicy serca - bo ludzi takich jak narrator, wciąż jest wielu wśród nas.

 



 

piątek, 03 lutego 2012

 Warszawa : [Agora], 2010. ISBN: 9788326800788

 

Jak napisać recenzję LISTÓW? Nie da się. Nie można powiedzieć, że korespondencja jest ciekawa, wciąga czy nudzi. To przecież czyjeś życie. Wymiana myśli. Tego nie można oceniać, można być jedynie wdzięcznym, że zostało się do prywatnych zapisków dopuszczonym. 

 

Z czystym sumieniem mogę zacząc tak: rewelacyjnie wydana książka. Szata graficzna doskonale dobrana do klimatu, w jakim utrzymana jest korespondencja Jeremiego Przybory z Agnieszką Osiecką. Listy powstały w latach 1964 - 1966 i z tego okresu odnajdujemy w książce fotografie obojga, kartki pocztowe, plakaty. Kolor, czcionka, ołówkowe notatki są doskonałym uzupełnieniem. Komentarze Magdy Umer na marginesach, stają się niezbędnymi wskazówkami i pomagają zrozumieć sytuację chwili bądź poznać wymienione w listach osoby z życia codziennego autorów. Jednym słowem: Śliczna Książka.

 

A listy?

 

Czuję się zaszczycona, wyróżniona, że mogłam je poznać. Nie miałam pojęcia o uczuciu łączącym tę parę. Wzięłam książkę do ręki z sympatii do poezji Agnieszki Osieckiej i Starszego Pana. I już na pierwszej stronie pełne zaskoczenie. Otworzyłam szeroko oczy i cichutko, jakby na palcach, żeby nie zburzyć panującego nastroju - pozwoliłam sobie trochę popodglądać.

 

Urocza gra słów. Inny świat - świat, w którym każda litera zostaje zapisana w jakimś konkretnym celu i wyraża więcej niż milion zdań.

 

I jeszcze piosenki / wiersze …. Te, które powstały w tym czasie, te które pisali do siebie, o sobie i dla siebie wzajemnie … dopełnienie całości.

 

Znalazłam w tej książce piękne, czułe miejsce. Zamknęłam się w niej i nie chcę z niej wyjść.

 

Listy na wyczerpanym papierze


niedziela, 23 października 2011

Warszawa : "Pax", 1988. ISBN: 8321110215

 

Książka wydana przez Instytut Wydawniczy PAX w 1988 roku. To ważny dla mnie rok: teoretycznie weszłam w dorosłe życie, na zawsze pożegnałam Babunię, poznałam Mojego Brata … To był nasycony kolorami, łzami i uśmiechem rok.

 

Listy do Jerzego, które ja posiadam, zostały wydane w formacie 20 x 22 cm. Bardzo dobre wymiary dla nietypowej książki. Bo czyż książką są myśli tak osobiste, wyciągnięte z dna najbardziej bolesnej cząstki wspomnień?; bolesnej, a jednocześnie najpiękniejszej. Odważna, wyzwolona książka. Ponad czasem i ponad przestrzenią.

 

Pisarka rozmawia ze zmarłym mężem, z miłością swojego życia, z jego sensem. Mówi o tym co ją otacza, co w niej, co poza nią.

 

Książka z jednej strony emanuje spokojem i wyciszoną refleksją, z drugiej zaś krzyczy bólem i brakiem pokory na przemijanie.

 

Wierność, przeszłość, pamięć, obecność: "Listy …" są najbardziej intymną wersją pamiętnika, wyrwaną z rzeczywistego cierpienia.

 

Jakże niewiele jest w polskiej literaturze książek tak otwarcie i bez zahamowań mówiących o głębokiej starości, o jej udrękach i pociechach. Jest to starość świadoma, bez ucieczki, nie załamana, doceniająca przeszłość i pełnię istnienia tu i teraz.

 

Jest w tej książce coś jeszcze - jest bajeczny Kazimierz lat osiemdziesiątych ubiegłego stulecia. Magia miejsca wyzierająca z kart urzeka nas. Zachęca do poznania, zaprasza …

 

To bolesna książka. Trafiła w moje ręce w okresie głębokiej żałoby - z jednej strony pomagając uwierzyć, że życie toczy się dalej, ale też dotykając strun najbardziej czułych. Warta przeczytania, warta posiadania, by móc wracać do słów pisarki, tak doskonale prowadzących czytelnika za rękę, aż do momentu, kiedy to ... zobaczy bociana (str 122).

 

Listy do Jerzego Kuncewiczowa


środa, 08 czerwca 2011

Warszawa : "Czytelnik", 1982. ISBN: 8307006872

 

Kim był Samuel Beckett?

 

Na to pytanie odpowiadają autorzy tej małej formatem, zaledwie 125 stronnicowej książki. Książki wydanej jeszcze za życia pisarza, w roku 1982. Ciekawie napisanej, dobrze złożonej, opatrzonej szeregiem fotografii i zawierającej dobrze skonstruowane kalendarium. 

 

Przyznam, że Beckettem zachwyciłam się (zarażona przez ówczesnego Guru literackiego) już dawno, w czasach kiedy trudno było w PL znaleźć Jego dzieła. W bibliotekach dostępne były głównie jego dramaty. Trafienie na sztukę w Teatrze graniczyło z cudem, aczkolwiek udało mi się to dwukrotnie. Raz w małej salce Centrum Kultury Zamek, w klimacie starych murów i szarości kurzu, a raz na deskach Teatru Polskiego w Poznaniu. Beckettem zaraziłam Mojego Przyjaciela od Książek, Wina, Muzyki i Gotowania. Jednak dopiero tutaj, na Wyspie (na Jego Wyspie) wydaje mi się On bardziej dostępny, zrozumiały jako Człowiek, jakby nagle odkrył jakieś zasłonięte karty swojej duszy.

 

Samuel Beckett - irlandzki protestant, małomówny samotnik, który swoje pieśni o marności wyśpiewywał najchętniej w Paryżu (!). Patetyczny humorysta, nihilista, prawdomówny świadek kresu cywilizacji. I co dla mnie najważniejsze, co mnie najbardziej w Nim porusza - ogromny wielbiciel słowa, które jeśli nie ocala, to przynajmniej przynosi ukojenie.

 

Książkę duetu Błoński - Kędzierski czytałam kilkakrotnie, wróciłam do niej po 5 latach i aż zapragnęłam wybrać się na przejażdżkę po Dublinie. Postaram się w najbliższych dniach odwiedzić okolicę, w której wychowywał się Beckett, która miała wpływ na kształtujący się charakter młodzieńca, dziecka ….

 

Szczególnie na nowo odkryłam tę część publikacji, w której autorzy przywołują słowa Samuela Becketta o sobie samym.


 Polecam tę pozycję każdemu, kto zetknął się z pisarstwem tego autora, i w kim Jego słowa pozostawiły trwały ślad.



Beckett

 

 

 
1 , 2 , 3
| < Grudzień 2016 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31  
O autorze
Biblioteka Kwiryny

Wypromuj również swoją stronę